Szkaplerz Męki Pańskiej jak kropla rosy

W niedzielę 22 marca br. w Sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej w Zarzeczu s. Elżbieta i s. Dominika ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo z Prowincji Warszawskiej miały radość zaprezentowania podczas każdej Mszy Świętej jednego z czterech darów Nieba objawionych w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia – Szkaplerza Męki Pańskiej, zwanym Czerwonym Szkaplerzem.

S. Elżbieta przedstawiła w kilku słowach historię objawienia, misję szkaplerza oraz dzieliła się świadectwami łask i cudów za jego przyczyną. Po każdej Mszy Świętej wierni, którzy chcieli przyjąć szkaplerz, podchodzili do balustradek i ks. Proboszcz Sanktuarium po poświęceniu szkaplerzy, nakładł go wiernym.

W tym roku przyjęło szkaplerz już ponad 2 tysiące osób. Co roku szkaplerze średnio przyjmuje około półtora tysiąca osób w różnych regionach Polski, ale nie tylko. Kolor czerwony szkaplerza wyraża Krew Pana Jezusa, który w czasie swojej Męki przelał ją za ludzkość aż do ostatniej kropli. Ta Krew jest ceną zbawienia, przez tą Krew jesteśmy wyzwoleni zniewoli grzechu. Ta Krew jest uświęceniem duszy, jest lekarstwem dla „dusz i społeczeństw”., jak mówiła wizjonerka Szkaplerza Męki Pańskiej, s. Apolonia Andriveau. Wydaje się, że rozprzestrzeniane się Szkaplerza Męki Pańskiej są jak krople Krwi Chrystusa padające na ziemię jako rosa, by wydać owoce zbawienia w swoim czasie.

W liście do O. Generała s. Apolonia relacjonuje: „Raz, tuż przede Mszą Świętą Boska ręka ukochanego Jezusa dotykając się mych warg, wpuściła mi w usta kilka kropel Krwi Przenajdroższej ze swej głębokiej rany… Zdawało mi się, że słyszę Boskiego Zbawcę mówiącego do mnie te słowa: <<Żądaj wszystkiego, jestem Bogiem cudów, gotowym udzielić ci wszystkiego, lecz ty powinnaś mi się poświęcić całkowicie i cierpieć ze mną>>. S. Apolonia, odkąd doświadczała nadzwyczajnych łask w postaci widzeń, gdzie Pan Jezus pokazywał jej i pozwalał na uczestnictwo w swojej Męce, swoje myśli, modlitwy, ofiary, cierpienia ofiarowywała Chrystusowi jako zadośćuczynienie za grzechy i całą swoją istotą towarzyszyła cierpiącemu Jezusowi.

„Pan Jezus do tego stopnia opanował moje uczucia – pisze s. Apolonia – iż mi nie podobno odwrócić myśl od Niego; to też, zdaje mi się, sprawia we mnie ten niesmak do rzeczy zewnętrznych. (…) Nie wiem jak się to dzieje, lecz wtenczas, gdy zdaje mi się, że widzę Pana Jezusa, czuję w sobie coś takiego, czego sama wyrazić nie umiem. Jest jakby zupełne zapomnienie o wszystkim co istnieje; jest to pustynia, na której sama wraz z Nim się znajduję; zdaje mi się, że widzę dotykalnie przedmiot mnie zajmujący np. w tej ostatniej okoliczności, zdawało mi się, że czułam zimno Ciała Zbawiciela, że widziałam Jego rany zupełnie rozwarte. Był łaskaw powiedzieć mi, że jest zadowolony z mej miłości, i że mi udzieli wszystkiego, czego tylko będę żądała, bylebym tylko myślała o Nim”.

Nakładanie szkaplerza Męki Pańskiej