Świadectwo S. Anastazji

„Wielbi dusza moja Pana!” Łk 1,46

Urodziłam się w rodzinie chrześcijańskiej jako pierwsze z trojga dzieci. Jako dziecko byłam bardzo pogodna, towarzyska, lubiłam się śmiać i bawić. Będąc w szkole podstawowej wraz z całą rodziną czynnie uczestniczyłam życiu parafii. Na początku szkoły średniej w sercu usłyszałam pytanie: „A może byś poszła do zakonu”?

Ta myśl napełniła mnie radością i natychmiast byłam gotowa do jej realizacji, mimo konieczności rezygnacji z wielu młodzieńczych marzeń. Rodzice byli zaskoczeni moją decyzją, ale bardzo uradowani tym, że Bóg wybrał właśnie ich dziecko do takiej służby Bogu i bliźniemu. W moim domu rodzinnym przez 18 lat był punkt katechetyczny. Rodzice podzielili się z naszym Księdzem na parafii radością, że ich córka planuje pójść do Zgromadzenia. Otrzymali wówczas wskazówkę, by się modlić o trwałość tego powołania.

Przy mojej parafii pracowały Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo. Podzieliłam się moją decyzją o wstąpieniu do Zgromadzenia z jedną z nich. Zapytała mnie, co na to moi rodzice. Odpowiedziałam, że nie stawiają przeszkód i że będą się modlić o to, bym w tym powołaniu wytrwała do końca. Jedna z tych Sióstr przywiozła mnie do Warszawy, do Domu Prowincjalnego Sióstr Miłosierdzia. Po rozmowie wstępnej, gdy rozpoczął się rok formacyjny, przywiózł mnie do Zgromadzenia mój ojciec wraz z wszystkimi potrzebnymi dokumentami. Zostałam przyjęta i do dziś jestem wierna swojemu powołaniu.

W Zgromadzeniu, przy wsparciu Ducha Świętego, pełniłam różne posługi: pracując w przedszkolu, w katechezie i w Specjalnym Ośrodku Wychowawczym z dziećmi i młodzieżą specjalnej troski. Organizowałam i posługiwałam młodzieży na pielgrzymce do Częstochowy. Służyłam również samotnym, chorym i bezdomnym w ramach moich możliwości.

Po 41 latach posługi w Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia jestem wdzięczna Panu Bogu za wszelkie dobro które mogłam uczynić Jezusowi Chrystusowi w bliźnim.

S. Anastazja